z-ryba.flog.pl
Dolny Śląsk z mojej głowy.
JAK WE WŁOSZECH.
30.01.2012, 1:41:40
Aparat: SAMSUNG - EXIF↓
Model: EX1
Przysłona: f/2.8
Ogniskowa: 5.2mm
Naświetlanie: 1/1500s
ISO: 80
Włącz muzykę/film
Nie trzeba wyjeżdżać daleko, żeby takie widoki spotkać. Wystarczy trafić tam, gdzie się urodziłem. To jest moje rodzinne miejsce. W tym bloku mieszkałem od urodzenia. Teraz jeżdżę do mamy. Małe osiedle z lat trzydziestych zeszłego wieku. Było tu wszystko: lokalna kotłownia produkowała ciepło zimą dla całego osiedla. Była tu też osiedlowa pralnia i łaźnia. Dwa razy w tygodniu można było przyjść się wykąpać. Pranie, zwłaszcza pościel nosiliśmy do pralni. Obok była świetlica, gdzie organizowano różne zajęcia dla dzieci i młodzieży.
Nie zawsze było tak sielsko. Wiosenne, porywiste wiatry wiejące od zachodu bywały tak silne, że zrzucały nam dach. Ten potrafił przelecieć około 30 metrów by rozbić się na ścianie sąsiedniego bloku. Gorzej, kiedy belka z konstrukcji dachu trafiała w okno. Pamiętam taki przypadek, że belka wpadła sąsiadom do pokoju, kiedy akurat jedli obiad... niemal do zupy. Z mojego bloku trzy razy zrzucało. Długi czas miałem potem sny, w których rozsypujący się dach wybija też dziurę w stropie mojego pokoju. Leżąc na lóżku, mogłem obserwować gwiazdy... Na prawdę nie byłoby to możliwe, ponieważ, kiedy tak wieje, przechodzą silne fronty burzowe, a te niosą ze sobą chmury. Kiedy po raz trzeci [do trzech razy sztuka] zwiało drewniany [niemal płaski] dach, ten postanowiono położyć z żelbetowych panwii. Konstrukcja przez to była stabilniejsza i cięższa. Dodatkowo od strony zawietrznej posadzono rząd topoli. Od tej pory już więcej dachu nie zrzuciło. Tu widać: stary dach ma okap szerokina około 0,5 metra, a nowy niemal wcale nie wystaje.
Kiedy Wrocław dopadła powódź stulecia. nasze osiedle pierwsze przyjęło niedogodności. Powyżej Wrocławia woda przerwała wał na ... Oławie. Tamtędy i woda z Odry popłynęła, gdzieś pod tory kolei do Brochowa i dopłynęła tutaj. Zebrało się jej na taką wysokość, jak jest zamocowany kabel do oświetlenia nad bramami. Około 2 metrów. Rodziców na wczasy zabierałem łodzią.
Teraz -jak widać- topole wyrosły, a mieszkańcy wykorzystali drzewa, żeby powiesić krążek, sznurek i suszyć pranie.
Muzyczka: Tadeusz Nalepa.
Komentarze
+ dodaj
Na razie nie ma jeszcze komentarzy.
Dodaj komentarz
Poleć to zdjęcie znajomym

Podaj swój adres e-mail
Podaj adresy e-mail znajomych
Napisz wiadomość
Przepisz kod z obrazka:














